,, I am a fucker ''
Rozdział 18
- Nie pojadę do puki z nią nie porozmawiam! - Usłyszałam głos zdenerwowanej przyjaciółki. Znacie to uczucie, że niby śpicie, ale tak naprawdę wszystko słyszycie? Tak? Nie? Ja właśnie tak czasem mam. A mówiąc ,, czasem '', mam na myśli w tej sytuacji. Dopiero chwilę później otworzyłam zmęczone powieki i spojrzałam od razu przed siebie. Paula stała niedaleko mnie przy samym oknie, jakby szukała czegoś w oddali. Nawet nie zauważyła, że już nie śpię. Była cholernie zamyślona a ja wiedziałam, że to ma coś wspólnego ze mną. Spojrzałam na zegarek zaciekawiona godziną. Dochodziła dziesiąta rano. Przecież o tej porze powinna być w szkole. Ja powinnam tam być. Dlaczego mama mnie nie obudziła?
- Hej - Przywitałam się wreszcie. W nieskończoność nie będę tak udawać, że śpię, prawda? Paulina przeniosła swój wzrok na mnie i już wiedziałam, że mam ostro przerąbane. Była wkurzona. Wkurzona? To mało powiedziane! Ona była wkurwiona!
- Powiesz mi do cholery co to wszystko ma znaczyć?! - Wrzasnęła wymachując rękoma. Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Zawsze kiedy się z kimś kłóci czy krzyczy, macha tymi łapami na wszystkie strony świata.
- O co Ci chodzi? - Dopiero chwilę później się odezwałam. Nie byłam pewna czy rozmawiamy teraz o Michale czy o Dylanie. Właśnie, Dylan. Pocałował mnie wczoraj. On powiedział, że mnie lubi i, że nie pozwoli mnie skrzywdzić. Dlaczego tyle o tym myślę? Dlaczego kiedy tylko przypomnę sobie jego twarz, uśmiech sam pojawia się na mojej twarzy?
- Co Dylan Cooper robił wczoraj przed szkołą?!
- Nie wiem... - Skłamałam wzruszając ramionami. Kiedy zobaczyłam jej minę mówiącą, że wie iż kłamię, poddałam się - Dobra. Przyjechał mi podziękować za to, że mu wtedy pomogłam i go przechowałam..
- To jakim cudem doszło do bójki z Michałem?
- Wtedy u mnie w domu co Michał przyjechał i mnie z nim zastał to rzucił się na niego i go pobił. Dylan nie miał wtedy szans bo był postrzelony, ale teraz wyrównał rachunki - Wzruszyłam obojętnie ramionami po raz drugi. Wstałam z łóżka i właśnie wtedy na podłogę zleciała czarna, skórzana kurtka. Najpierw Paula spojrzała w tą stronę a chwilę potem ja. Skąd to się tu wzięło? Czyżby.. O cholera. Cooper musiał ją wczoraj zauważyć w szafie, kiedy mnie odprowadził i pewnie mi ją podał. Co on sobie pomyślał, kiedy ją zobaczył? Że jestem pewnie jakąś wariatką czy coś w tym stylu. Chciałam wziąć ubranie do rąk, ale przyjaciółka mnie wyprzedziła - Co robisz..?
- Zadam Ci pytanie i liczę na szczerość z Twojej strony. Czy Ciebie coś z nim łączy?
- Co? - Parsknęłam - Oczywiście, że... - Nagle się zawahałam. Przed oczyma pojawił mi się ten pieprzony pocałunek, wizyta w restauracji i ten spacer. Czyżbym coś czuła do Coopera? Nie. To niemożliwe. Nigdy w życiu!
-Dlaczego się zawahałaś? - Spiorunowała mnie wzrokiem jakby chciała odgadnąć wszystkie moje myśli.
- Nic mnie z nim nie łączy - Warknęłam i podeszłam do niej, po czym wyrwałam z jej rąk kurtkę szatyna.
- Nie? To co ma znaczyć ten list? - Wskazała palcem na szafkę obok mojego łóżka. Zdziwiona jej słowami spojrzałam w tamtą stronę i dopiero teraz dostrzegłam białą kartkę leżącą na blacie. Wzięłam ją do ręki i zerknęłam na nadawcę. Dylan.
- Czytałaś? - Spytałam.
- On tu był?
- Czytałaś?! - Powtórzyłam pytanie tym razem głośniej. Jak ona mogła to zrobić?! Przecież to była moja własność. Moja prywatność! - Jak mogłaś...
- Ross, martwię się o Ciebie... Coraz częściej się z nim spotykasz i...
- I co?! - Wtrąciłam - Co z tego?! Mogę. Jestem wolna a poza tym mogę robić co chcę!
- To jest Dylan Cooper! Ten sam Dylan, który zamknął Cię w szkolnym kantorku woźnego! Ten sam Dylan, który Cię porwał, który Cię uderzył! Ten sam Dylan, który okradł bank do cholery!
- On jest inny...
- To jest chłopak przed którym niedawno uciekałaś bo Ci groził! - Wtrąciła - Zapomniałaś jak przez niego płakałaś? Jesteś moją najlepszą przyjaciółką. Nie pozwolę na to, aby ten kretyn zniszczył i Tobie życie! Jesteś dla mnie za bardzo ważna! Ross.. Błagam.. Obiecaj, że przestaniesz się z nim widywać...
- Nic mnie z nim nie łączy..
- Nie? A czytałaś ten list? - Zamrugałam kilkakrotnie oczyma. Zerknęłam na zawartość białej kartki i zaczęłam czytać.
,, Jesteś pierwszą osobą do której piszę taki list, więc się nie śmiej, chociaż i tak wiem, że to żałosne co właśnie robię. Sam nie wiem co mam w sumie napisać. Wziąłem kartkę bo z początku miałem jakiś pomysł w głowie, ale teraz jest pustka. Słucha Ross... Chyba musimy porozmawiać. Chyba na pewno. Dużo się zmieniło od naszego pierwszego spotkania. Chciałbym zostać, ale nie mogę. Chcę Cię też zapewnić że nie musisz się mnie więcej bać. Przy mnie jesteś bezpieczna i nikt nigdy nie zapewni Ci takiego bezpieczeństwa jak ja. Jeżeli będziesz chciała się jeszcze kiedyś spotkać to dzwoń: 956767*** . Mam nadzieję, że to zrobisz i zadzwonisz jak najszybciej. PS: słodko wyglądasz kiedy śpisz :) Dylan. ''
Odłożyłam kartkę na stolik po czym usiadłam na białym fotelu. W głowie miałam totalny rozpierdol. Nie uwierzycie, ale nie mogę przestać myśleć o tym idiocie. Nawet kiedy śpię, on pojawia się w mojej głowie. Nawiedza mnie jak najgorszy koszmar.
- Rozmawiałam z Michałem.. - Głos Pauli wyrwał mnie z rozmyśleń. Była jakaś taka nieobecna, przybita. Jakby czymś się trapiła a ja nie wiedziałam czym. Pamiętacie co miałam iść do sądu bo rodzicie Pauli mieli dostać rozwód? To właśnie okazało się, że rozprawa została przełożona na za tydzień, ponieważ ojciec dziewczyny musiał gdzieś tam wyjechać. Paula jest szczęśliwa z tego powodu bo gdyby ojciec wygrał opiekę nad nią, musiałaby się wyprowadzić a tak to przez tydzień jeszcze na bank zostanie z nami.
- O czym? - Zdziwiłam się.
- Wczoraj jak odjechaliście spod szkoły, zawołałam go i zapytałam się o co chodzi. Powiedział, że widziałaś go z Aśką - Kiwnęłam potwierdzająco głową po czym westchnęłam ciężko.
- Pare dni po rozstaniu a on już ma nową dziewczynę. Rozumiesz?
- Pocałował ją bo chciał wyrównać rachunki za ten pocałunek z Cooperem...
- Ale to on mnie pocałował a nie ja jego! I w ogóle co to za wyrównywanie rachunków? Nie chcę o nim gadać. Nie chcę go widzieć.
- Ross..
- Nie chcę!
- Co się z Tobą dzieje? - Szepnęła - Odkąd zadajesz się z tym bandytą to strasznie się zmieniłaś. Olewasz własnego chłopaka, swoją przyjaciółkę i znajomych. Krzyczysz, jesteś agresywna...
- Wiesz co Paula? Idź już proszę.
- Co? - Zdziwiła się.
- Idź. Nie mam ochoty na rozmowę z Tobą.
- Ross...
- Twierdzisz, że ja się zmieniłam - Wtrąciłam - A nie zauważyłaś, że od dłuższego czasu w ogóle nic nie robimy razem? Że ciągle tylko spotykasz się z Diukiem?
- Nie wiedziałam, że Ci to przeszkadza...
- Bo nie przeszkadza. Po prostu boli mnie to, że nie podoba Ci się to jak spotykam się z Dylanem chociaż nawet go nie poznałaś. On jest inny niż myślałyśmy. Ma serce, jest czuły a czasem nawet jest roma....
- Romantyczny? - Dokończyła ze znakiem zapytania. Nie odpowiedziałam bo nawet nie wiedziałam co mam powiedzieć. Słowa same cisnęły mi się na język - Przemyśl sobie to wszystko bo jak na razie to popełniasz największy błąd w swoim życiu spotykając się z nim. I masz rację. Lepiej jak pójdę - Spojrzała na mnie ostatni raz po czym wyszła. Ja natomiast skuliłam się we własnym łóżku i wróciłam wspomnieniami do każdego spotkania z Dylanem Cooperem. Może Paula ma rację? Może nie powinnam się już z nim nigdy więcej spotykać? Sam Filip mnie przed nim ostrzegał. Każdy mnie ostrzegał! A ja i tak robię zawsze po swojemu. Wzięłam do ręki przed chwilą przeczytany przeze mnie list i z powrotem zaczęłam go uważnie przeglądać. Każde słowo lustrowałam z ogromnym zainteresowaniem, każde zdanie miało dla mnie wielką wartość. Moją uwagę przykuł numer chłopaka. Od razu wpisałam go sobie w kontakty. Nie wiem czemu, ale musiałam to zrobić. Przez chwilę nawet zastanawiałam się czy zadzwonić do niego i podziękować za to, że mnie przyniósł do domu, ale nie zrobiłam tego.
- Ogarnij się Ross! Paula ma racę! - Sama siebie skarciłam. Postanowiłam, że już nigdy więcej nie pomyślę o tym przystojnym szatynie, który w jednej chwili zmienił się z bydlaka i chama w super gościa. Zapomnę o tym złodzieju, bandziorze i gnojku a pomoże mi w tym moja ulubiona książka, którą właśnie zaczęłam czytać. ,, Bractwo Czarnego Sztyletu '' to jedna z najbardziej wciągających powieści, jakie tylko mogą istnieć w świecie książek. Jestem fanatyczką wampirów, więc nic dziwnego, że jaram się tym, kiedy Rankohr przez liczne kontakty z kobietami zdobył legendarną reputację wśród wampirów jako seksualny ogier. Wieczny singiel, do póki nie poznaje Mary Luce, która podbija jego serce. Wampir obdarzony jest klątwą przez co zmienia się w bestie i tylko jego ukochana potrafi oswoić jego drapieżne instynkty. No to są niesamowite emocje! Albo kiedy Vrhedny, ciężko zraniony w walce, trafia do zwykłego szpitala i tam spotyka interesującą kobietę, która jest lekarką - Jane....
Poczułam jak burczy mi w brzuchu więc zmuszona zostałam, aby iść do kuchni i zrobić sobie dwie kanapki. No może trzy. I do tego sok pomarańczowy z lodem. Pycha!
Na miejscu zastałam mame jakby taką zamyśloną. Z początku mnie nawet nie zauważyła, taka była zajęta. Siedziała na brązowym krześle tuż przy stole i wpatrywała się w jakieś papiery. Chrząknęłam by zwrócić na siebie jej uwagę i kiedy wreszcie przeniosła swój wzrok na mnie, lekko pokiwała głową. Spytałam się jej o co chodzi, ale nie odpowiedziała. Mruknęła tylko pod nosem, że wszystko jest w porządku a ja mam się o nic nie martwić. Wiedziałam, że ma to coś wspólnego z ojcem.
- Jak się czujesz? - Zapytała, kiedy otworzyłam lodówkę i sięgnęłam dłonią w stronę masła.
- Dobrze.. - Wzruszyłam obojętnie ramionami - Jestem trochę zmęczona, ale już jest lepiej. Dlaczego nie obudziłaś mnie do szkoły?
- Kiedy przyniósł Cię wieczorem Twój kolega, postanowiłam, że dam Ci się dziś wyspać - Uśmiechnęła się lekko jakby dając mi do zrozumienia, że jest ciekawa tego, kim był niedawno poznany przez nią szatyn.
- Widziałaś się z nim?
- To chyba oczywiste, kiedy moja córka wraca o takiej później godzinie i to w dodatku w ramionach obcego dla mnie faceta - Spiorunowała mnie wzrokiem po czym założyła ręka na rękę - Więc? Kim on jest? A Michał? Nie jest zazdrosny?
- Nie jestem już z Michałem i nic mnie nie łączy z Dylanem. To kolega ze szkoły...
- Jak to nie jesteś z Michałem?! - Wrzasnęła.
- Był zazdrosny o Dylana i ze mną zerwał, kiedy zobaczył, że z nim gadam.. - Prawdę mówiąc to nagięłam trochę fakty, ale ona nie musi o wszystkim wiedzieć, prawda? Nie musi wiedzieć, że Cooper spał u mnie w sypialni i czekał na swojego przyjaciela, który miał mu pomóc bo był postrzelony przez nie wiem kogo. Pewnie miał konfrontację z policją, ale co mi do tego. Nie obchodzi mnie jego życie i on sam.
- Wytłumaczyłaś mu wszystko?
- Oczywiście - Prychnęłam - Latałam za nim jak głupia a on co zrobił? Mnie obwiniał o zdradę a sam pod szkołą pocałował inną dziewczynę..
- Co? - Zamrugała niedowierzanie kilkakrotnie oczyma - Żartujesz?
- Nie.. - Posmutniałam. Na samo wspomnienie tamtego wydarzenia, zebrało mi się do płaczu - To strasznie boli mamo.. - Jęknęłam. Łza za łzą zaczęła spływać po moich policzku.
- Córciu... - Wstała od stołu, podeszła do mnie i mocno objęła mnie w swoje ramiona - Wszystko będzie dobrze. Znajdziesz sobie kogoś innego, kogoś lepszego. Jesteś piękna i nie jeden chłopak będzie się za Tobą uganiać.
- Jasne.. - Mruknęłam.
- Nie wierzysz mi? - Oburzyła się i zrobiła minę smutnego pieska. Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.
- Dziękuję.. - Szepnęłam. Ja z mamą chociaż czasem się nie dogadujemy, to zawsze możemy na siebie liczyć. To moja mama, ale traktuję ją jak drugą przyjaciółkę. I ona o tym wie - Dziękuję za to, że Cię mam...
- Też Cię kocham żabko. Poradzimy sobie we dwie. Żaden facet nie jest nam potrzebny do szczęścia... - Spojrzałam na nią i już widziałam do czego nawiązała te słowa. Ojciec - Ale muszę Ci przyznać, że ten szatyn jest całkiem przystojny. Dobre ciacho..
- Mamo! - Wrzasnęłam zniesmaczona - Daj spokój....
- No co? - Parsknęła - To już Twoja matka nie może sobie pożartować?
- Nie w taki sposób! Weź.. - Machnęłam ręką i po chwili wreszcie zabrałam się za robienie kanapek.
- Kochanie?
- Tak?
- Wszystko z Tobą w porządku? Może chcesz iść do lekarza? ....
- Nie.. Po co?
- Często masz zawroty głowy i ...
- Wszystko jest okej - Wtrąciłam - Naprawdę. Jakby coś było nie tak, to dam Ci znać. Obiecuję.
- Kocham Cię .
- Ja Ciebie też - Posłałam jej kolejny ciepły uśmiech i kiedy skończyłam przygotowywać sobie jedzenie, włożyłam wszystko na tacę i wyszłam. Zaszłam na chwilę do salonu po laptopa, którego wczoraj tam zostawiłam i kiedy miałam go już w dłoni, ruszyłam w stronę pokoju.
- Dzień dobry - Usłyszałam, kiedy mijałam sypialnie rodziców. Przepraszam, teraz to sypialnia mamy.
Wracając do tematu.. Ktoś pukał do drzwi, więc mama wstała z krzesła i poszła otworzyć. Nie bardzo interesowało mnie to, kto śmie zakłócać nasz spokój, dlatego od razu udałam się do siebie. - Czy zastałem Ross?
- Oczywiście, jest w swoim pokoju ...- Kobieta posłała lekki uśmiech nastolatkowi i wpuściła go do środka - Dawno Cię nie widziałam. Ale żeś urósł..
- Za to Pani bardzo wyładniała.
- Nie przesadzaj.. - Machnęła ręką zawstydzona po czym przypomniała sobie rozmowę z córką - Po co przyszedłeś? - Jej ton głosu momentalnie uległ zmianie.
- Pani Evans, wszystko w porządku? - Zapytał.
- Ze mną? Jak najbardziej, ale z moją córką nie koniecznie.
- jak to? Coś się stało Ross?!
- Ni powinno Cię to interesować, skoro całowałeś inną dziewczynę - Warknęła. Michał speszony jej słowami, spuścił głowę w dół, aby nie musieć patrzeć kobiecie w oczy. Moja kochana mamusia czekała na odpowiedź i lepiej, aby dobrze się wytłumaczył z tego bo znając ją i jej możliwości, kiedy tylko powie złe słowo, wyleci z wielkim hukiem za drzwi.
- Właśnie po to tu przyszedłem.. Muszę z nią porozmawiać i przeprosić...
- Wpuszczę Cię do niej, ale jeżeli ją jeszcze raz skrzywdzisz, znajdę Cię i uduszę własnoręcznie, jasne? Nienawidzę zdrady a tym bardziej wśród mojej rodziny. Mam Cię na oku... - Nie dajac mu żadnej szansy na odpowiedź, pokierowała go do mnie. Ja tymczasem słuchałam głośno muzyki, więc nie mogłam usłyszeć ich rozmowy. Kiedy stanął w drzwiach, z początku nie dostrzegłam jego dużej sylwetki. Dopiero gdy uderzył pięścią w drzwi, spojrzałam w tamtą stronę. Zadrżałam. Jeszcze dzień wcześniej jakby pojawił się w tym miejscu, to cieszyłabym się z jego obecności, ale teraz wcale tak nie było. Fakt, czułam się cholernie niezręcznie, ale prawdę mówiąc, nie chciałam go nawet widzieć. Miałam do niego ogromny żal, który w tej chwili nie jestem w stanie mu wybaczyć.
- Michał? - Palnęłam bez namysłu widząc jego twarz - Co Ty tu robisz?.. - Zadałam najbardziej oczywiste pytanie jakie tylko mogłam zadać.
- Musimy pogadać - Wzruszył ramionami jakby nigdy nic. Coś go trapiło. Wiedziałam to. Był poddenerwowany i miał ten wyrwa twarzy mówiący, że coś jest nie tak. Z jednej strony miałam ochotę spytać się o co chodzi, ale z drugiej wolałam milczeć. Najlepiej jakby stąd wyszedł i zostawił mnie samą. Patrząc mu w oczy, widziałam twarz Aśki i to jak się całują. Nie moja wina, że mam dobrą pamięć do zapamiętywania takich sytuacji. Dużo czasu minie, nim chociaż odrobinę wymarzę ten obraz z głowy.
- Nie mamy już o czym... - Wstałam chcąc podejść do okna, ale kiedy tylko zbliżyłam się do niego parę centymetrów, złapał moje ramię i mocno mnie do siebie przyciągnął. Najpierw objął mnie tymi swoimi dużymi ramionami a potem złożył na moich ustach pocałunek. Stanęłam jak głaz. Ani nie odwzajemniłam tego pocałunku, ani go nie odepchnęłam. Najgorsze było to, że wyobrażałam sobie, że to nie z nim się całuje, ale z Dylanem.
- Kocham Cię Ross.. - Szepnął kiedy stanął naprzeciwko mnie. Podniósł dłonią moją brodę, zmuszając mnie tym, abym ponownie spojrzała w te jego zielone oczy - Zależy mi na Tobie...
- Michał..
- Proszę, wróć do mnie.. - Zrobiło mi się go żal. Mówił prawdę, chciał być ze mną. Widziałam to po jego oczach, ale co miałam mu powiedzieć? Tak? Nie? Nie byłam pewna czy chcę do niego wrócić. Zabolało mnie to, że oskarżył mnie o zdradę a mimo tego, że ja nic nie zrobiłam, to on właśnie zdradził mnie. Zrobił to samo co mój ojciec mojej mamie. Zdradził ją! Michał jest taki sam jak on. Co powinnam zrobić w takiej sytuacji?
- Muszę to wszystko przemyśleć. Daj mi trochę czasu...
- Czasu?! - Wtrącił - Na co Ci potrzebny jest czas? Przecież od początku chciałaś ze mną być a teraz nie chcesz?
- To nie tak...
- A jak? - Parsknął - Jakbyś chciała ze mną być to byś była..
- Zdradziłeś mnie, rozumiesz?! Pocałowałeś inną dziewczynę i zrobiłeś to z radości!
- Sama pierwsza całowałaś się z tym idiotą!
- Nie wyzywał go - Warknęłam - A po drugie to nie całowałam się z nim, tylko on pocałował mnie i to bez żadnego podtekstu. Zrobił to by poli... - Nagle się zamknęłam. Cholera, powiedziałam stanowczo za dużo! Rozalio Evans, trzymaj język za zębami, ale sama sobie go utnę!
- Policja? - Dokończył - On ma problemy z policją a Ty go jeszcze bronisz?
- Nie...
- Nie? - Machnął ręką w tą i z powrotem i przeszedł kilka kroków do przodu. Dłońmi złapał się za głowę po czym westchnął ciężką - Ross... Przepraszam.. Dobra? Wybacz mi..
- Michał.. - Wtedy jego wzrok powędrował w stronę szafki gdzie leżał list od Dylana. Wziął białą kartkę do ręki i zlustrował ją całą od dołu do góry.
- Co to kurwa jest? - Warknął.
- List - Odpowiedziałam pewnym siebie głosem - I z tego co wiem to jest do mnie a nie do Ciebie. Nie masz prawa go czytać.. - Chciałam wyrwać mu papier z dłoni, ale nie pozwolił mi na to. Odsunął się i schował tak, że nie zdołałam się nawet do niego zbliżyć - Michał! Oddaj mi to do cholery! - Ale on milczał. Był skupiony na czytaniu.
- ,, Mam nadzieję, że to zrobisz i zadzwonisz jak najszybciej. PS: słodko wyglądasz kiedy śpisz :) Dylan. '' Co to kurwa ma znaczyć?! - Wrzasnął wkurwiony. Widziałam po jego minie, że wyszedł z siebie.
- Uspokój się..
- Więc to prawda! - Warknął - Teraz wiem, dlaczego nie chcesz ze mną być. Wolisz tego kretyna!
- Nie obrażaj go!
- Wiesz co? Zejdź mi z oczu.. - Odepchnął mnie ręką przez co zleciałam na łóżko a on tymczasem wyszedł. Opuścił mój dom, wsiadł do swojego samochodu i odjechał. Byłam roztrzęsiona. Biec za nim? Zadzwonić, aby poczekał? Wytłumaczyć mu to wszystko, że nic mnie nie łączy z Cooperem? Ale po co? Po co mam to zrobić? Niech sobie myśli co chce. Ja nie mam zamiaru nic robić.
Rzuciłam się na łóżko i zamknęłam zrezygnowana oczy. Dlaczego moje życie ostatnio tak bardzo uległo zmianie? Po co Dylan Cooper wpakował się z buciorami w moją przestrzeń osobistą i zrobił tyle zamieszania? Po jakiego chuja mnie pocałował?!
- Cholera! - Wrzasnęłam. Nie mogłam się na niczym skupić, więc wstałam do pozycji siedzącej i odpaliłam lapka. Nic ciekawego nie było na fejsie a jedyne o czym myślałam to Dylan Cooper. Nie wytrzymałam i wystukałam w telefonie jego kontakt.
- Hej... Przeszkadzam...? - Spytałam niepewnie. To oczywiste, że pewnie robił coś ważnego a ja mu trułam dupę. Idiotka do potęgi entej!
- Cześć - Przywitał się. Jego głos rozprzestrzenił się w słuchawce a kiedy dotarł wreszcie do moich uszu, przeszły mnie przyjemne dreszcze. Brakowało mi tej melodii- Jasne, że nie przeszkadzasz - Zaśmiał się - Ale myślałem, że się nie odezwiesz.
- Wiem, że nie powinnam. Sama nie wiem po co zresztą dzwonię. Dobra narazie...
- Nie! - Wtrącił Szybko - Ross?! Nie rozłączaj się!
- O co chodzi? - Zdziwiłam się jego reakcją tym bardziej, że wcale nie spodziewałam się takiego entuzjazmu z jego strony - Po prostu nie mam zbytnio czasu bo muszę coś załatwić z chłopakami..
- Jasne - Burknęłam.
- Spotkamy się?
- Co? - Zamrugałam kilkakrotnie oczyma ze zdziwienia.
- Przyjadę po Ciebie o dwudziestej - Nawet nie dał mi dość do słowa, tylko od razu się rozłączył jakby bał się, że zaprzeczę. Z jednej strony ucieszyłam się, że chce przyjechać, ale z drugiej byłam zła za to, że w ogóle się do niego odezwałam. Jednak mimo wszystko na moich ustach zagościł ogromny uśmiech zadowolenia. Dochodziła dwunasta, więc jeszcze osiem godzin. Co ja będę robić przez ten czas? Do Pauli nie zadzwonię, aby coś pożyczyć bo przecież się z nią pokłóciłam... Brak jakichkolwiek pomysłów a przecież Dylan Cooper to nie byle kto. Nagle moja komórka zaczęła brzdąkać. Spojrzałam na na ekran i dostrzegłam jedną, nieprzeczytaną wiadomość. Pierwsze co to pomyślałam, że to Dylan, ale ku mojemu zaskoczeniu, to nie był on. Nie znałam tego numeru i nie miałam go w kontaktach. Dziwne.
,, Jeżeli nie zostawisz Dylana w spokoju, spalę Ci te Twoją ruderę ''
Telefon wypadł mi z rąk a serce zaczęło bić jak oszalałe. Kim był nadawca tego zasranego SMS'a? Podejrzanych było naprawdę dużo. Rick, Roksana, Alan, Eryk, David... No to świetnie. Filip miał rację. Wpakowałam się w niezłe gówno....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz